
Na co są potrzebne pieniądze?
Fundacja zgodnie ze swoim statutem organizuje i wspiera rejsy edukacyjne, a w szczególności Szkołę pod Żaglami, która polega na paromiesięcznym rejsie oceanicznym na żaglowcu rejowym połączonym z nauką szkolną (w cyklu semestralnym).
Rejsy te są kosztowne, a Fundacja (jak na razie) nie ma swojego żaglowca. Semestr wyczarterowanego żaglowca to około 600- 800.000 zł
W tej niezwykłej sytuacji jaka wydarzyła się z połamaniem masztów na FRYDERYKU CHOPINIE nie chodzi o wspieranie odbudowy żaglowca, który jest własnością prywatnej uczelni (EWSPA) - tym zajmie się ubezpieczenie.
Chodzi o to, by dzieci, którym zły los przerwał rejs, mogły go prędzej czy później kontynuować. Nawet jeśli Armator po remoncie żaglowca udostępni go jak dotychczas (tzn.gratisowo), to związane z tym koszty (tranport, wyżywienie, paliwo, porty, piloci itp.) będą obciążały Fundację, a ta zaoferowała miejsce na rejsach za darmo bardzo szczególnym młodym ludziom - którzy za darmo nieśli pomoc innym (projekt "Dookoła Świata za Pomocną Dłoń").
Wydarzenia w sztormie na przedpolu oceanu poruszyły wyobraźnią wielu ludzi i zewsząd otrzymujemy słowa otuchy i deklaracje pomocy.
Jeśli jednak Prezydent Szczecina oferuje konkretną finansową pomoc, to nie podpisze umowy z Fundacją, ale z Armatorem, bo chce dla miasta wynegocjować dobre warunki wynajęcia żaglowca na następne lata.
Sail Service pierwszy zaoferował swoją pomoc przy naprawie zniszczonych żagli. To też znakomita oferta płynąca ze zrozumienia sytuacji, jednak beneficjentem jest Armator, któremu podarły się żagle, a nie Fundacja, która za kolejny żaglowiec, czy za kolejną edycję Szkoły będzie musiała zapłacić konkretnymi pieniędzmi.
Armator (Europejska Wyższa Szkoła Prawa i Administracji) zrobił bardzo wiele oddając swój żaglowiec na cały semestr po kosztach własnych. Kanclerz uczelni, kiedy miał 16 lat, sam brał udział w takich rejsach, a to wiele tłumaczy.
W organizacji rejsu i różnych wydatkach z nim związanych pomogło INCO VERITAS (producent płynu Ludwik) i Wierzowiecki Group oraz dziesiątki darczyńców, którzy 1% swojego podatku skierowali na Fundację. Nie wystarczy to jednak na pokrycie kosztów jednego choćby semestru.
Trzynastoletnie dzieci przez rok pomagały nieodpłatnie innym ludziom we wspólnej akcji CARITAS i ZHP, dwóch organizacji, które są partnerami Fundacji. Teraz, kiedy mają 14 lat, popłynęły w nagrodowy rejs. To im chcemy pomóc i tym setkom innych, które zdecydują się na pracę dla innych, kiedy usłyszą, że uruchamiamy kolejną edycję projektu "Dookoła Świata za Pomocną Dłoń". I może rzeczywiście będzie to rejs dookoła świata, a nie tylko wyprawa na Karaiby.
Dlatego warto pomagać Fundacji, gdyż ona pomaga innym wypłynąć na morze, zobaczyć nowe horyzonty, kształtować charaktery.
